Wstęp
Ostatnio przeczytałem książkę „Odwaga bycia nielubianym” (Ichiro Kishimi, Fumitake Koga), która mnie pozytywnie zaskoczyła. Dzięki niej zapoznałem się z psychologią Alfreda Adlera – jednego z trzech filarów współczesnej psychologii, obok Freuda i Junga. Dowiedziałem się, że ponad 100 lat temu Adler utworzył koncepcję, której punkt widzenia daje wyzwolenie od ograniczeń i promuje radykalnie sprawcze podejście do życia.
Treść książki opiera się na dialogu między filozofem a młodym człowiekiem, który wszelkimi siłami stara się podważyć adlerowskie poglądy. Młodzieniec widzi świat przez pesymistyczne okulary, będąc dręczonym przez przeszłość i przekonaniem o własnej niemocy. Czytając ich rozmowy prowadzone przez kilka wieczorów, można zrozumieć fundamenty psychologii indywidualnej i zobaczyć, jak drastycznie różni się ona od powszechnie znanej, deterministycznej filozofii Freuda. Książka porusza więcej tematów, takich jak problemy interpersonalne, spełnianie cudzych oczekiwań, rozdzielanie zadań czy poczucie wspólnoty, ale moim zamiarem jest skupienie się przede wszystkim na starciu teleologii z etiologią.
Uwarunkowane myślenie: filozofia Freuda
Większość z nas podświadomie korzysta z koncepcji Zygmunta Freuda, czyli etiologii. Etiologia jest nauką o przyczynach, opartą na determinizmie, która w skrócie mówi: dzisiejszy stan psychiczny czy zachowanie to bezpośredni skutek traum i wydarzeń z przeszłości, ponieważ zawsze działamy z jakiejś przyczyny.
Według tego nurtu jesteśmy efektem swojej przeszłości, a nasza wolna wola jest mocno ograniczona przez determinizm. Jesteśmy zaprogramowani przez to, co nas spotkało; żyjemy w przekonaniu, że to, co wydarzyło się kiedyś, determinuje to, kim jesteśmy dzisiaj i kim będziemy jutro.
Czy to nie brzmi strasznie? Wręcz przeciwnie – ten sposób myślenia bywa paradoksalnie korzystny – stawia bezpieczny mur i pozwala zdjąć z siebie odpowiedzialność, uzasadniając obecny stan rzeczami, na które nie mamy wpływu. Z pewnością takie podejście jest wygodne, bo daje nam gotowe alibi dla niewychodzenia ze strefy komfortu. Niestety, tym samym wprowadza nas w paraliż, odbierając kontrolę nad własnym życiem. Adler idzie o krok dalej i nazywa to życiowym kłamstwem.
Zmiana spojrzenia: psychologia Adlera
Adler uważa tłumaczenie siebie wyłącznie poprzez związek przyczynowo-skutkowy za błędne i szkodliwe. Nie neguje on, że trudne czy traumatyczne wydarzenia mają miejsce, ale twierdzi, że to nie one nas kształtują. Kluczowe jest znaczenie, jakie się im nadaje. To radykalna zmiana perspektywy: to nie zdarzenie z przeszłości determinuje teraźniejszość, ale sposób, w jaki interpretujemy to zdarzenie.
To tzw. psychologia odwagi. Z perspektywy Adlera wszystkie działania mają na celu osiągnięcie konkretnego rezultatu – to właśnie jest teleologia. Zamiast pytać: „Z jakiego powodu tak się dzieje?”, należy zadać pytanie: „Jaki cel chcę osiągnąć poprzez to zachowanie?”.
W tym ujęciu wolna wola to fundament. Nie jesteśmy pasywnymi ofiarami przeszłości, możemy aktywnie tworzyć przyszłość. Skoro to my nadajemy sens naszym doświadczeniom, to w każdej chwili możemy ten sens zmienić, odzyskując sprawczość nad własnym działaniem.
Teleologia vs Etiologia
Różnica między teleologią a etiologią to w istocie spór o to, czy zachowania człowieka definiuje przeszłość, czy jego cele.
- Etiologia patrzy do tyłu: „Zrobiłem X, bo wydarzyło się Y”. Rozumowanie bazowane na traumie. Daje komfort i gotowe wymówki. Pozwala uznać, że nie ma się wpływu na obecną sytuację.
- Teleologia patrzy w przód: „Robię X, żeby osiągnąć Z”. Odbiera wymówki, ale oddaje pełną kontrolę i wymaga wzięcia odpowiedzialności za wybory. Twierdzi, że trauma jest wykorzystywana jako tarcza ochronna lub do zyskania uwagi.
Wyobraźmy sobie kogoś, kto ma mało znajomych i unika budowania relacji. W przeszłości był wyśmiewany w szkole przez rówieśników. Z jednej strony można uznać to za wyrok przeszłości – osoba ta nie jest w stanie nawiązywać relacje przez traumę. Adler powiedziałby tak: ta osoba wybiera samotność, bo jej obecnym celem jest święty spokój i brak ryzyka, że znów ktoś ją oceni. Bolesne wspomnienie nie jest tu powodem, dla którego nie da się ruszyć z miejsca – jest po prostu świetnym uzasadnieniem, by w ogóle nie próbować.
Adler posuwa się nawet do stwierdzenia, że człowiek potrafi nieświadomie wywołać objawy fizyczne, by osiągnąć cel. Na przykład ból brzucha przed wystąpieniem publicznym. To nie musi być zwykła reakcja na stres, a próba ucieczki organizmu, która dostarcza nam wiarygodnego alibi i ratuje przed ryzykiem oceny.
To też w pewien sposób obnaża powszechne samo-definiowanie się i szufladkowanie. Czyjeś stwierdzenie typu “ja jestem nerwowy” zwalnia tą osobę z odpowiedzialności panowania nad emocjami, albo “ja to jestem roztrzepana” pozwala unikać presji związanej z dotrzymywaniem terminów lub rzetelnym wykonywaniem zadań.
Poczucie niższości a kompleks niższości
Adler definiuje coś takiego jak dążenie do wyższości, czyli wrodzona chęć do robienia postępu i doskonalenia się, którą przejawiają wszyscy ludzie (nawet nauka chodzenia i mówienia zalicza się do tego). Przeciwieństwem tego jest poczucie niższości, które przez niemożność do bycia lepszym wywołuje poczucie bądź świadomość bycia gorszym.
Jego zdaniem, poczucie niższości to naturalny zdrowy bodziec do rozwoju – świadomość niedoskonałości i rzeczy do poprawienia motywuje do dalszych starań. Jednakże są sytuacje, w których te uczucia zaczynają być wykorzystywane jako hamulec: na przykład odmowa propozycji awansu na menadżera przez wmawianie sobie, że nie ma się wystarczających kompetencji zarządzania. W tej sytuacji pojawia się kompleks niższości – stan, w którym uczucia niższości stają się wymówką do braku progresu.
W książce jest przykład o braku wyższego wykształcenia jako powodu do nie osiągnięcia sukcesu zawodowego. Filozof odnosi się do tego jako pozornej zależności: przyczyna – skutek, czyli wmawianie sobie w istnienie związku przyczynowego tam gdzie go nie ma.
Prawda leży pośrodku
W mojej ocenie nie chodzi o całkowite obalenie całej filozofii Freuda, lecz o znalezienie balansu. Warto zrozumieć, że etiologia i teleologia mogą się uzupełniać. Etiologia pozwala zrozumieć przyczyny własnych słabości i lęków, co buduje świadomość własnych ograniczeń. Teleologia z kolei pokazuje, że to od nas zależy, co zrobimy, by osiągnąć cel. Połączenie tych perspektyw pozwala akceptować aktualne miejsce w którym się znajdujemy, nie rezygnując przy tym z możliwości zmiany swojej przyszłości.
Teleologia otwiera drzwi do nowej perspektywy, która jest w stanie usunąć większość ludzkich przeszkód z drogi do rozwoju, stawania się lepszym i sięgnięcia po sukces. Sedno w tym, że trzeba mieć wystarczająco odwagi aby otworzyć oczy, wyjść ze strefy komfortu i rozwinąć skrzydła. Uważam, że zbyt wiele ludzi myśli tylko według etiologii, nie wierząc w zmianę życia.